Jak błędny eksperyment „udowodnił”, że wolna wola nie istnieje



W drugiej połowie XIX wieku odkrycia naukowe – w szczególności teoria ewolucji Darwina – oznaczały, że wierzenia chrześcijańskie nie były już wykonalne jako sposób na wyjaśnienie świata. Autorytet Biblii jako tekstu wyjaśniającego został śmiertelnie uszkodzony. Nowe odkrycia naukowe mogłyby zostać wykorzystane do stworzenia alternatywnego systemu pojęciowego, który miałby sens świata – systemu, który nalegał, aby nie istnieć nic poza podstawowymi cząsteczkami materii i że wszystkie zjawiska można wyjaśnić w kategoriach organizacji i interakcji tych cząstek.

Jeden z najbardziej żarliwych materialistów z końca XIX wieku, T.H. Huxley opisał istoty ludzkie jako „świadome automaty” bez wolnej woli. Jak wyjaśnił w 1874 r .: „Wola nie wchodzi w łańcuch przyczynowy…. Uczucie, które nazywamy wolą, nie jest przyczyną dobrowolnego aktu, ale symbolem tego stanu mózgu, który jest bezpośrednią przyczyną ”.

Było to bardzo wczesne sformułowanie idei, która stała się powszechna wśród współczesnych naukowców i filozofów o podobnych poglądach materialistycznych: ta wolna wola jest iluzją. Według Daniela Wegnera na przykład: „Doświadczenie gotowości do czynu wynika z interpretacji jego myśli jako przyczyny czynu”. Innymi słowy, nasze poczucie dokonywania wyborów lub decyzji jest jedynie świadomością tego, co mózg już zdecydował dla nas. Kiedy uświadamiamy sobie działania mózgu, myślimy o nich i fałszywie stwierdzamy, że spowodowały je nasze intencje. Można to porównać do króla, który wierzy, że podejmuje wszystkie własne decyzje, ale ciągle jest manipulowany przez jego doradców i urzędników, którzy szepczą mu do ucha i podsadzają pomysły w głowie.

Wiele osób uważa, że ​​dowody na brak wolnej woli znaleziono, gdy w latach 80. naukowiec Benjamin Libet przeprowadził eksperymenty, które zdawały się pokazywać, że mózg „rejestruje” decyzję o wykonywaniu ruchów, zanim dana osoba świadomie zdecyduje się na ruch. W eksperymentach Libeta uczestnicy zostali poproszeni o wykonanie prostego zadania, takiego jak naciśnięcie przycisku lub zgięcie nadgarstka. Siedząc przed zegarem, poproszono ich o odnotowanie momentu, w którym byli świadomi decyzji o ruchu, podczas gdy elektrody EEG przymocowane do ich głowy monitorowały aktywność mózgu.

Libet konsekwentnie pokazywał, że z akcją związana była nieświadoma aktywność mózgu – zmiana sygnałów EEG, które Libet nazwał „potencjałem gotowości” – średnio przez pół sekundy, zanim uczestnicy byli świadomi decyzji o przeprowadzce. Wydaje się, że ten eksperyment dowodzi poglądu Wegnera, że ​​decyzje podejmowane są po raz pierwszy przez mózg, a zanim stajemy się ich świadomi, opóźnia się – w tym momencie przypisujemy czynność naszej świadomej intencji.

Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej, eksperyment Libeta jest pełen problematycznych problemów. Na przykład opiera się na własnym nagraniu uczestników, kiedy czują zamiar ruchu. Jedną kwestią jest to, że może wystąpić opóźnienie między impulsem do działania a jego zarejestrowaniem – w końcu oznacza to przeniesienie uwagi z własnych zamiarów na zegar. Ponadto można dyskutować, czy ludzie są w stanie dokładnie zarejestrować moment podjęcia decyzji o przeprowadzce. Nasza subiektywna świadomość decyzji jest bardzo zawodna. Jeśli sam spróbujesz eksperymentu – i możesz to zrobić już teraz, po prostu wyciągając rękę i decydując się na wygięcie nadgarstka – zdasz sobie sprawę, że trudno jest wskazać moment, w którym wykonasz decyzja.

Jeszcze poważniejszym problemem związanym z eksperymentem jest to, że nie jest wcale jasne, że aktywność elektryczna „potencjału gotowości” jest związana z decyzją o ruchu i rzeczywistym ruchem. Niektórzy badacze zasugerowali, że potencjał gotowości może odnosić się tylko do czynności polegającej na zwróceniu uwagi na nadgarstek lub przycisk, a raczej na decyzji o ruchu. Inni sugerują, że odzwierciedla ono jedynie oczekiwanie na jakiś ruch, a raczej związane z konkretnym momentem. W zmodyfikowanej wersji eksperymentu Libet (w którym uczestnicy zostali poproszeni o naciśnięcie jednego z dwóch przycisków w odpowiedzi na obrazy na ekranie komputera) uczestnicy wykazali „potencjał gotowości” jeszcze przed pojawieniem się obrazów na ekranie, co sugeruje, że nie było związane z podejmowaniem decyzji, który przycisk nacisnąć.

Jeszcze inni sugerują, że obszar mózgu, w którym występuje „potencjał gotowości” – dodatkowy obszar motoryczny lub SMA – jest zwykle związany z wyobrażać sobie ruchy zamiast ich wykonywania. Doświadczenie chętnych jest zwykle związane z innymi obszarami mózgu (obszar ciemieniowy). I wreszcie, w innej zmodyfikowanej wersji eksperymentu Libet, uczestnicy wykazali potencjał gotowości, nawet gdy podjęli decyzję nie do poruszania się, co ponownie podważa założenie, że potencjał gotowości faktycznie rejestruje „decyzję” mózgu dotyczącą ruchu.

Kolejny, bardziej subtelny problem zasugerował psychiatra i filozof Iain McGilchrist. Eksperyment Libeta wydaje się zakładać, że akt woli polega na wyraźnych decyzjach podejmowanych przez świadomy, racjonalny umysł. Ale McGilchrist zwraca uwagę, że decyzje są często podejmowane w bardziej niejasny, niejednoznaczny sposób. Można je wykonać na częściowo intuicyjnym, impulsywnym poziomie, bez wyraźnej świadomej świadomości. Ale to niekoniecznie oznacza to ty nie podjąłem decyzji.

Jak to ujął McGilchrist, oczywiste odkrycia Libeta są problematyczne tylko „jeśli ktoś sobie wyobraża, że ​​aby coś podjąć, muszę to zrobić świadomą częścią mojego umysłu. Być może moja nieświadomość jest tak samo„ ja ”. Dlaczego wasza wola nie powinna być kojarzona z głębszymi, mniej świadomymi obszarami umysłu (którymi nadal jesteście)? Możesz to wyczuć, jeśli podczas próby eksperymentu Libeta okaże się, że nadgarstek porusza się sam z siebie. Czujesz, że w jakiś sposób podjąłeś decyzję, nawet jeśli nie całkowicie świadomie.

Z powodu takich problemów – jak i innych, o których nie mam miejsca – wspominam – wydaje się dziwne, że tak błędny eksperyment stał się tak wpływowy i był (niewłaściwie) wykorzystywany jako dowód przeciwko idei wolnej woli. Możesz zapytać: dlaczego tak wielu intelektualistów tak bardzo chce udowodnić, że nie ma wolnej woli? (Jak ironicznie zauważył filozof Alfred North Whitehead: „Naukowcy animowani celem udowodnienia swojej bezcelowości stanowią interesujący przedmiot badań”).

Jest tak prawdopodobnie dlatego, że nieistnienie wolnej woli wydaje się logicznym rozszerzeniem niektórych podstawowych założeń materialistycznego paradygmatu – takich jak idea, że ​​nasze poczucie siebie jest iluzją, a świadomość i aktywność umysłowa sprowadzają się do aktywności neurologicznej. Jednak, jak sugeruję w mojej książce Nauki duchowe, jest całkowicie możliwe, że te założenia są fałszywe. Umysł może być czymś więcej niż cieniem mózgu, a wolna wola może nie być złudzeniem, ale nieocenionym ludzkim atrybutem, który można kultywować i którego rozwój czyni nasze życie bardziej sensownym i celowym.